Słów kilka o wojennej genezie modelarstwa redukcyjnego w skali 1/72
Nikola Oščádal
Pierwszy zestaw modelu do samodzielnego złożenia w skali 1/72 przedstawiła brytyjska Firma Frog od koniec 1936 r. Z początku stosowano do produkcji modeli materiał na bazie celulozy. Produkcja modeli plastikowych z polistyrenu rozpoczęła się w latach 50-tych ubiegłego wieku. Skala 1/72 jest obecnie jedną z najczęściej wybieranych na rynku modeli redukcyjnych. Skala ta ma też ciekawą historię w dziedzinie modelarstwa.
Podczas II wojny światowej produkowano drewniane modele w skali 1/72 dla potrzeb szkolenia członków sił zbrojnych. Zestawy modeli zawierały drewniane i metalowe części, kalkomanie, farby do pomalowania i instrukcje. Elementy przedstawiające kadłub, skrzydła i stateczniki były tylko surowo wycięte z drewna i przypominały drewniane klocki. Taki model praktycznie rzeźbiło się od podstaw przy użyciu różnych narzędzi.



Montażem modeli zajmowali się ochoczo w swym wolnym czasie młodzi kadeci w szkołach lotniczych oraz członkowie personelu naziemnego.

Kadeci Korpusu Szkolenia Lotniczego w USA budują modele rozpoznawcze – z kolekcji CollectAir.
Pojawiły się również modele formowane wytryskowo z bakelitu, które były dostarczane do jednostek już złożone i nie wymagały montażu i malowania.

Modele wojenne malowano z początku na czarny kolor, odzwierciedlający sylwetkę samolotu na niebie. Po 1945 r. roku malowano je na kolor jasnoszary.

Pomalowanie modelu na czarno czy na szaro z pewnością nie zadowalało bardziej utalentowanych modelarzy. Stąd pojawiały się na salach wykładowych dla szkolenia rozpoznawania samolotów również modele starannie pomalowane. Do malowania modeli należących do własnych sił powietrznych często używano tych samych farb, jakich używano do kamuflowania prawdziwych samolotów.

W Stanach Zjednoczonych lotnictwo wojskowe i marynarka korzystały również z prostych, ale bardzo praktycznych modeli tekturowych. Modele te były dostarczane w wyciętym płaskim arkuszu w kopercie. Po złożeniu model stanowił efektowny, trójwymiarowy element szkoleniowy.

Biorąc pod uwagę historię modelarstwa redukcyjnego pojawia się pytanie, dlaczego modele w skali 1/72 były tak często używane do szkolenia personelu latającego i naziemnego w rozpoznawaniu samolotów? Jak w ogóle ta skala powstała? Odpowiedź z pewnością znajdziemy w archiwum któregoś z brytyjskich czy amerykańskich ministerstw, które w latach 30-tych ubiegłego wieku prawdopodobnie przeprowadziło szereg eksperymentów z wykorzystaniem modeli samolotów w różnych skalach. Możemy jednak sami przeprowadzić prosty eksperyment i znaleźć odpowiedź.
Gdy bierzemy do ręki model myśliwca w skali 1/72 – jak np. Bf-109 – i wyprostujemy rękę, to pomniejszy się on w naszych oczach. Gdybyśmy obejrzeli taki model przez celownik samolotu myśliwskiego, to zmieściłby się on wizualnie w celowniku. Model myśliwca w skali 1/72 trzymany na odległość wyciągniętej ręki przedstawia rozmiarowo sylwetkę prawdziwego myśliwca w realnej odległości około 100 m od nas. Na taką odległość pilot myśliwski otworzyłby ogień podczas walki w powietrzu. Musiał mieć on przy tym pewność, że strzela do wrogiego płatowca. W przeciwnym razie mogłoby dojść do tragicznej pomyłki i zestrzelenia własnego samolotu . Amerykański plakat edukacyjny z 1943 r. dla tego wymownie ostrzega – „Rozpoznaj ich… Albo pożałujesz.”

Podczas II wojny światowej modelarstwo redukcyjne stało się odrębną dziedziną przemysłu wojennego. Przy produkcji modeli identyfikacyjnych współpracowali oficerowie wywiadu, naukowcy, rzemieślnicy oraz specjaliści z branży fotograficznej i filmowej.


W Stanach Zjednoczonych Marynarka Wojenna stworzyła nawet własną „jednostkę modelarską” w ramach tzw. U.S. Navy Special Devices Division. Jednostka ta zajmowała się projektowaniem modeli identyfikacyjnych oraz rozwojem metod szkoleniowych z ich wykorzystaniem.
W 1944 r. oficer marynarki wojennej USA i dowódca U.S. Navy Special Devices Division – komandor Luis de Florez – otrzymał za swoje osiągnięcia w dziedzinie modelarstwa redukcyjnego dla potrzeb sił zbrojnych prestiżową Nagrodę Roberta J. Colliera. Nagroda ta udzielana jest corocznie za największe osiągnięcie w dziedzinie lotnictwa lub astronautyki w Ameryce, dotyczące poprawy osiągów, wydajności i bezpieczeństwa pojazdów powietrznych lub kosmicznych. Komandor de Florez wtedy ściśle współpracował z doświadczonym modelarzem na służbie Marynarki Wojennej – porucznikiem rezerwy Jimem Barry.


Modelarstwo redukcyjne pomogło wyszkolić wielu lotników i członków personelu naziemnego w rozpoznawaniu samolotów podczas II wojny światowej. Można zatem śmiało stwierdzić, że przyczyniło się ono znacząco do zwycięstwa aliantów w II wojnie światowej. W okresie powojennym powstał na zrębach tej działalności wojskowej globalny przemysł rozrywkowy. Modelarstwo redukcyjne towarzyszy jednak członkom sił zbrojnych do dziś. Oprócz trójwymiarowych modeli cyfrowych wciąż korzysta się w identyfikacji pojazdów lotniczych z modeli plastikowych, metalowych lub drewnianych.

Źródła:
Źródła zdjęć:
Źródła informacji:
