LOT jednak nie przejmie Smartwings – komentarz HN 


10.12.2025

Polskie Linie Lotnicze LOT jednak nie przejmą Smartwings. W ostatniej chwili z transakcji wycofali się właściciele czeskiego przewoźnika z Jiřím Šimáně na czele. Publikujemy tłumaczenie artykułu, który poświęcił tej kwestii dziennik „Hospodářské noviny”. W kwietniu 2024 r. portal HN informował jako pierwszy, że zainteresowanie zakupem czeskich linii wyraziły LOT, Eurowings, SunExpress (spółka joint-venture Turkish Airlines i Lufthansy) oraz Pegasus. O transakcji, która nie doszła do skutku, pisze Martin Ehl:

W niedzielę w centrali LOT-u w Warszawie miała odbyć się konferencja prasowa, na której miał zostać ogłoszony zakup Smartwings. Tymczasem ich właściciele zgodzili się na wyższą ofertę tureckiej konkurencji, o której Polacy nie wiedzieli. 

Miniony tydzień był dla kontrolowanych przez państwo polskich linii lotniczych LOT burzliwy. Jeszcze w piątek po południu ich dyrektor Michał Fijoł rozstawał się z właścicielami czeskich Smartwings z przekonaniem, że w poniedziałek w siedzibie firmy w Warszawie odbędzie się wielkie show. W obecności premiera Donalda Tuska miała zostać podpisana umowa, która umożliwiłaby skok w planowanej ekspansji polskiego państwowego przewoźnika.

Zamiast tego jednak w niedzielę polską ofertę przebił o dziesięć milionów euro turecki przewoźnik Pegasus – przy czym strona polska w ogóle o tym nie wiedziała. Warszawa poniosła więc porażkę, która nie jest jedynie przegraną biznesową, lecz w kontekście funkcjonowania polskich spółek państwowych, których jest ponad trzy tysiące, może mieć także skutki polityczne.

Po ogłoszeniu porozumienia z Turkami, którzy kupują Smartwings za 154 mln euro (3,8 mld koron), na polskich portalach społecznościowych i w niektórych mediach ruszyła zwyczajowa gra: kto jest winny. Przede wszystkim opozycyjna prawica krytykuje, że państwo polskie nie było w negocjacjach wystarczająco aktywne i pozwoliło, by sprzed nosa uciekła mu możliwość powiększenia narodowego przewoźnika. A w jej oczach – także wzmocnienia roli Polski w Europie. Gdyby transakcja doszła do skutku, premier Tusk mógłby przedstawiać ją jako wielki sukces swojego rządu, który od dłuższego czasu spotyka się – także ze strony własnych zwolenników – raczej z krytyką za niewypełnianie programu wyborczego.

LOT jest bowiem dla każdej polskiej władzy ważnym symbolem dumy narodowej i planów na przyszłość. Rozwój linii lotniczej jest ściśle powiązany z planami budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) – nowego gigantycznego lotniska i węzła kolei dużych prędkości w centrum kraju, między Łodzią a Warszawą. W planach poprzednich konserwatywnych rządów lotnisko to, wraz ze wzrostem LOT-u, miało być polską przeciwwagą dla niemieckiego Frankfurtu i Lufthansy. Miało też pokazać, że Polska potrafi odgrywać w Europie ważną rolę i umie budować wielkie projekty, które w znaczący sposób wpływają na wzrost gospodarczy. 

„Zakup Smartwings byłby dla LOT-u interesujący przede wszystkim ze względu na liczbę samolotów, które by pozyskał, oczywiście wraz z siatką połączeń i silną pozycją w ruchu turystycznym” – wyjaśnia Dominik Sipiński, analityk think tanku Polityka Insight. Liczba samolotów LOT-u po połączeniu ze Smartwings przekroczyłaby 120, a linia mogłaby zacząć przygotowywać się do operowania na CPK, którego pierwsza część ma być gotowa w 2032 roku. W projekcie – choć w nieco okrojonej formie – kontynuuje także obecny rząd premiera Donalda Tuska.

To właśnie on w zeszłym roku odwołał szefa LOT-u Michała Fijoła, by po kilku miesiącach sporów ponownie przywrócić go na stanowisko. Spór o zarządzanie spółkami państwowymi przez menedżerów powiązanych z inną ekipą rządową jest jedną z tradycyjnych bolączek polskiej polityki i gospodarki i często paraliżuje decyzje firm.

Nawet gdyby LOT wiedział o tureckiej ofercie, nie mógłby zareagować w ciągu kilku godzin, jakie czescy właściciele Smartwings dostali na decyzję od tureckiej strony. A sytuację polskich linii dodatkowo komplikuje fakt, że siedemdziesiąt procent akcji kontroluje ministerstwo finansów, należące do najsilniejszej partii rządzącej – Platformy Obywatelskiej – podczas gdy ministerstwo infrastruktury z pozostałym trzydziestoprocentowym pakietem należy do koalicyjnych ludowców. Obie partie musiałyby więc porozumieć się w sprawie podniesienia oferty.

Finanse polskiego przewoźnika dodatkowo obciąża spłata covidowej pomocy państwowej. „LOT tej oferty i tak nie mógł przebić. Wśród ekspertów mówi się, że Turcy mocno przepłacili Smartwings” – twierdzi Dominik Sipiński.

Dla LOT-u jest to już druga duża porażka. W 2020 roku z powodu pandemii nie był w stanie dokończyć zakupu niemieckiej linii lotniczej Condor. Jej przejęcie byłoby tym bardziej pikantne, że oznaczałoby wejście na niemiecki rynek za rządów konserwatystów, którzy chętnie i często grają przed swoimi wyborcami kartą antyniemieckich nastrojów.

Jednocześnie LOT potrzebuje dziś wprowadzić w życie strategię wzrostu, o którą różne kierownictwa próbowały zabiegać już w przeszłości – czasem nawet za cenę ośmieszenia się przy otwieraniu rozmaitych egzotycznych połączeń. Przykładowo, kilka lat temu przygotowani politycy i dziennikarze czekali na opóźniony samolot na trasie do Libanu dwie godziny, ponieważ wcześniej nie zdążył on wrócić z rejsu do Frankfurtu.

„LOT nie mieści się już na lotnisku Chopina w Warszawie i musi rosnąć na lotniskach regionalnych, jeśli chce zgromadzić odpowiednią masę przed przenosinami na CPK” – twierdzi Jacek Plaza, ekspert think tanku Klubu Jagiellońskiego. Jego zdaniem zakup Smartwings mógł być także ważnym krokiem w przyciąganiu do przyszłego środkowoeuropejskiego hubu CPK czeskich i słowackich pasażerów.

„Smartwings były korzystne jako środkowoeuropejskie linie lotnicze będące w dobrej kondycji. Z innymi w regionie jest już trudniej. Łotewskie Air Baltic mają spore problemy i inny model biznesowy. W przypadku Croatia Airlines i rumuńskiego Taromu mówi się o prywatyzacji, ale wymagają one restrukturyzacji” – wyjaśnia Sipiński.

Dla uczestników obecnej transakcji swoistym szczęściem jest to, że kierownictwo LOT-u – w przeciwieństwie do czasów negocjacji zakupu Condora – w ogóle nie grało kartami politycznymi, lecz wyłącznie biznesowymi. LOT nawet oficjalnie nie przyznał, że negocjuje zakup Smartwings, co dziś znający firmę od środka oceniają jako możliwy błąd.

Na razie za wcześnie, aby oceniać wpływ tej sprawy na stosunki polsko-czeskie. Polacy są świadomi, że Smartwings to przedsiębiorstwo prywatne a nie państwowe. Ale weterani czesko-polskich relacji biznesowych przy okazji przypomnieli sobie z pewną satysfakcją o tym, że polskie urzędy i państwowy przewoźnik kolejowy PKP przez czternaście lat blokowały wejście czeskich przewoźników na polskie tory.

Źródło ➡️

Przewijanie do góry