Arnošt Valenta (1912-1944)

Gdy w marcu 1939 r. doszło do upadku Czecho-Słowacji, jednym z pierwszych oficerów, który podjął decyzję wyjazdu do Polski, był porucznik Arnošt Valenta. Jego życiorys to nie tylko symbol polsko-czeskiego braterstwa broni, ale też niezwykła żołnierska epopeja, zakończona śmiercią w egzekucji po słynnej ucieczce alianckich jeńców z niemieckiego obozu w Żaganiu.
Valenta urodził się w 1912 r. w miejscowości Svébohov na północnych Morawach. Po maturze wstąpił do wojska. Ukończył kurs w pułku lotniczym w Pradze, jednak z powodów zdrowotnych nie został przyjęty do lotnictwa. Trafił do dywizji piechoty stacjonującej w Opawie a w 1936 r. ukończył Akademię Wojskową w Hranicach. Już jako porucznik został skierowany do 39. pułku piechoty stacjonującego w Bratysławie. Tam najpierw dowodził plutonem, a następnie kompanią. Służbę wojskową łączył z kształceniem akademickim – do marca 1939 r. Na Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie studiował historię i romanistykę.
Po rozpadzie państwa i proklamacji państwowości słowackiej, wraz z grupą innych czeskich oficerów postanowił nie wracać do utworzonego na ziemiach czeskich Protektoratu, ale wyjechać do Polski i szukać możliwości walki przeciwko III Rzeszy. Granicę przekroczyli na Orawę i oddali się w ręce polskich organów w Czarnym Dunajcu. Dnia 22 marca 1939 r. stawili się w ataszacie Ambasady Republiki Czechosłowackiej w Warszawie. Nie uzyskując tam konkretnych wskazówek zaproponowali swoją współpracę wywiadowi polskiemu. Propozycja została przyjęta: wzięli udział intensywnym dwutygodniowym kursie wywiadowczym w Katowicach i Sosnowcu. Szkolili się w zakresie metod szyfrowania, używania atramentu sympatycznego, martwych skrzynek, organizacji Wehrmachtu oraz podstaw języka polskiego. W szkoleniu miało brać udział pięciu oficerów czeskich.
Jeszcze kwietniu znaleźli się w Protektoracie. Valenta kontynuował studia na Uniwersytecie Karola, w związku z tym mógł wynająć mieszkanie w Pradze. Stało się one miejscem kontaktowym grupy. Czeskim oficerom udało się między innymi odsłuchiwać rozmowy telefoniczne praskiej policji i nawiązać kontakty w ministerstwie komunikacji Protektoratu. Dzięki temu zbierali informacje na temat ruchów wojsk niemieckich. Cenną wiadomością, jaką uzyskali, był termin przejęcia przez Wehrmacht kontroli nad transportem kolejowym w Protektoracie. Miało do niego dojść o północy 29 sierpnia, co było istotną wskazówką w kontekście obserwacji przygotowań wojennych.

Arnošt Valenta (z prawej) z Miloslavem Kašparem (najprawdopodobniej Kraków, sierpień 1939); ze zbiorów Wojskowego Instytutu Historycznego w Pradze (VHÚ Praha)
W obliczu spodziewanej agresji niemieckiej członkowie grupy postanowili przedostać się do Polski. Na miejsce zbiórki w Ostrawie dotarli obok Arnošta Valenty jeszcze dwaj wojskowi – Miloslav Kašpar oraz Karel Pecina. Po przekroczeniu granicy w nocy 27 sierpnia skontaktowali się przedstawicielami polskiego wywiadu. Przekazali meldunek ze swoich działań, informując dodatkowo o zaobserwowanym obsadzaniu przez Niemców stanowisk bojowych wzdłuż granicy z Polską. Po złożeniu relacji por. Valenta trafił do podkrakowskich Bronowicach, gdzie wstąpił do formowanej tam jednostki czechosłowackiej. W ten sposób znalazł się w szeregach Legionu Czechów i Słowaków, oficjalnie powołanego po wybuchu wojny dekretem prezydenta Ignacego Mościckiego.

Ze zbiorów Vladislava Severina
Wraz z większością żołnierzy legionu trafił następnie do obozie w Leśnej koło Baranowicz, a następnie był ewakuowany przez Wołyń na Podole. Tam podczas nieprzyjacielskich ostrzałów zanotowano pierwsze ofiary. Próbowano przedostać się do Rumunii, jednak większa część jednostki dostała się do sowieckiej niewoli. W zachowanych dziennikach i zapiskach prowadzonych w zeszycie a potem na strzępkach papieru a nawet na polskich banknotach (przykład na zał. zdjęciu) zapisywał swoje obserwacje. Napisał m.in.: „Po półrocznym okresie internowania zapisał – Rosja pozostała za nami. Mamy sześć miesięcy doświadczeń z pobytu w państwie komunistycznym i odjeżdżamy stąd z poczuciem przygnębienia, właściwie wszyscy zawiedzeni”.

Zapiski Valenty z obozu w Związku Sowieckim (ze zbiorów Vladislava Severina)
Valenta znalazł się w gronie zwolnionych wojskowych i przez Odessę, Warnę, Trypolis, Bejrut i Aleksandrię dotarł w kwietniu 1940 r. do Marsylii, a następnie do obozu wojsk czechosłowackich w Agde. Nie zdążył wziąć udziału w wojnie we Francji, ale udało mu się dostać do lotnictwa. Po ewakuacji do Wielkiej Brytanii w końcu lipca 1940 r. został przyjęty do RAF w randze „pilot officer”. Stał się jednym z pierwszych lotników 311 czechosłowackiego dywizjonu bombowców i ukończył kurs radiotelegrafisty pokładowego.

Podczas szóstego lotu jego samolot zmuszony został do lądowania w okupowanej Normandii. Valenta dostał się do niewoli w okolicy Caen, a następnie trafił do Stalagu Luft III Sagan (Żagań). Tam szybko zyskał zaufanie nie tylko Czechów, ale też innych jeńców alianckich. Aktywnie związał się w tzw. komitetem ucieczkowym. Mając doświadczenia z pracy wywiadowczej oraz znając niemiecki i angielski był szefem wywiadu komitetu i osobą odpowiedzialną za kontakty z Niemcami. Prowadził zajęcia w tajnej obozowej szkole wojskowej.
Grupie spiskowców udało się wykopać między innymi ponad stumetrowy tunel („Harry”). Przygotowane zostały również fałszywe dokumenty i cywilne ubrania. W nocy z 24 na 25 marca 1944 r. podziemnym tunelem uciekło około 80 jeńców. Tylko trzech dostało się do Wielkiej Brytanii. Pięćdziesięciu schwytanych zostało zabitych na rozkaz Hitlera. Wśród nich był porucznik Valenta. Rozstrzelany został 31 marca 1944 r. w lasach pomiędzy Żaganiem a Zgorzelcem. Jego grób znajduje się na Cmentarzu Wojennym Wspólnoty Brytyjskiej w Poznaniu. Pośmiertnie został awansowany do stopnia pułkownika. Arnošt Valenta należał do pierwszych, którzy wystąpili przeciwko agresji niemieckiej, stając się symbolem czesko-polskiej walki o wolność i niepodległość.
Dariusz Dąbrowski
