Memoriał Josefa Františka podczas V Mitingu Modelarskiego w Dęblinie
Nikola Oščádal
Podczas V edycji Mitingu Modelarskiego w Dęblinie nagrodę specjalną za najciekawszy model samolotu RAF wręczył konsul honorowy Republiki Czeskiej w Lublinie, Bogdan Łukasik. Konsul ufundował również tablicę pamiątkową poświęconą sierżantowi Josefowi Františkowi, którą uroczyście odsłonięto w Muzeum Sił Powietrznych.
Pomysł organizacji Memoriału, który przedstawiłem konsulowi honorowemu, został życzliwie przyjęty przez Dyrekcję Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie. Zaprojektowałem tablicę z wykorzystaniem portretu Františka autorstwa Cuthberta J. Orde, udostępnionego przez brytyjskie Imperial War Museum w Londynie. Dyrekcja Muzeum SP wybrała miejsce dla tablicy na wystawie stałej, w części poświęconej pamięci dywizjonów okresu Bitwy o Wielką Brytanię – tuż przy wejściu do tzw. „Domku Pilota” i niedaleko sztandaru Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie.
Obraz zawierający tekst, sztuka, motyl, tablica
Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Zdjęcie ze zbiorów autora
W niedzielę 29 września 2024 r. odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy. Postać sierżanta Josefa Františka w formie wykładu przedstawił Jacek Zagożdżon – historyk, kustosz i kierownik Działu Historii Lotnictwa i Edukacji Muzeum Sił Powietrznych (zob. szerzej: Memoriał Josefa Františka w Dęblinie, https://www.pcaa.1v0.pl/memorial-josefa-frantiska-w-deblinie/).
Obraz zawierający ubrania, człowiek, osoba, Ludzka twarz
Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Zdjęcie ze zbiorów Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie
Podczas imprezy modelarskiej konsul Bogdan Łukasik wręczył modelarzom nagrody specjalne za najciekawsze modele samolotów RAF. Nagrodzono dioramę „The Polish Squadron” z samolotem Hawker Hurricane Dywizjonu 303 w skali 1/48 oraz model Hawker Hurricane w skali 1/72 – w wersji, na której latał Josef František.
Portret Josefa Františka ze zbiorów Imperial War Museums – autor: Cuthbert J. Orde
[https://www.iwm.org.uk/collections/item/object/20734]
Postać Josefa Františka
Biografia Josefa Františka przez długi czas pozostawała w Czechach w cieniu innych, bardziej znanych lotników. Tajemniczy młody Morawianin umykał uwadze historyków i popularyzatorów dziejów czechosłowackich jednostek w RAF, przede wszystkim dlatego, że jego nazwisko nie widniało na listach członków dywizjonów czechosłowackich. František zdecydował się dołączyć do Polaków i z dumą nosił na ramieniu naszywkę Poland.
Chwała lotników w czasie wojny powstawała w powietrzu, a po wojnie – na kartach publikacji. Szerszą sławę zdobywali szczególnie ci, którzy pozostawili po sobie pamiętniki. Do dziś nie wiadomo, czy František taki pamiętnik prowadził. Niewykluczone, że istnieje i – być może – spoczywa zapomniany w którejś z teczek archiwalnych albo został przekazany bliskiej mu osobie po jego tragicznej śmierci. Wiemy jedynie, że jego ojciec, Josef František senior, po pięciu latach spędzonych w więzieniu Gestapo, odwiedził grób syna na cmentarzu w Northwood w Anglii. Nawet jeśli rodzinne pamiątki wróciły wówczas do ojczyzny, realia polityczne uniemożliwiały ich upublicznienie.
Lata pięćdziesiąte w Czechosłowacji to czas terroru, prześladowań i systemowej ingerencji w historię. Komunistyczny reżim z pełną premedytacją usuwał z przestrzeni publicznej wszystko, co nie pasowało do narracji Kremla. Weterani RAF zostali uznani przez władze za „element niepewny” – spotkały ich represje i upokorzenia. Co znamienne, nawet lotnicy słowaccy służący u boku Luftwaffe nie doświadczyli porównywalnych prześladowań.
Przypomnienie postaci Františka musiało więc czekać na bardziej sprzyjające czasy. W latach sześćdziesiątych zaczęły pojawiać się artykuły prasowe i pierwsze publikacje o czechosłowackich lotnikach w RAF – m.in. autobiograficzna opowieść Nebežští jezdci Filipa Jánskiego (później zekranizowana). Ukazała się również broszura Miroslava Ambroža pt. Josef František, jednak nie zapoczątkowała ona szerszych badań. František pozostawał wciąż bohaterem nieodkrytym, także dlatego, że walczył nie w składzie jednostek czechosłowackich, lecz w słynnym polskim Dywizjonie 303.
Przełom przyniosła dopiero biografia autorstwa Jiříego Rajlicha, historyka Wojskowego Instytutu Historycznego w Pradze, pt. Josef František – Pokus o pravdivý příběh československého stíhače (2010), wydana później także w Polsce pt. Josef František – historia prawdziwa.
Wątek dębliński
To właśnie w tej książce pojawia się wątek prowadzący nas do Dęblina. Udział Františka w wojnie obronnej Polski i jego służba na lotnisku dęblińskim zdecydowanie zasługiwały na upamiętnienie. Stąd pomysł organizacji Memoriału oraz ufundowania tablicy pamiątkowej.
Zdjęcie ze zbiorów Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie
Zdjęcie ze zbiorów Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie
– zdjęcie ze zbiorów Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie
Refleksje o Františku
František był człowiekiem pełnym paradoksów. Wobec kolegów był serdeczny i lojalny, zaś w powietrzu – indywidualistą. Znakomicie latał i celnie strzelał. Na widok niemieckich samolotów ogarniał go gniew, nad którym trudno mu było zapanować. Zrywał się samowolnie z szyku i atakował przeciwnika w pojedynkę, polując zwłaszcza na maszyny wycofujące się z walki. W ten sposób zestrzelił aż 17 niemieckich samolotów.
Ta metoda – określana później jako „latanie na Františka” – była co prawda skuteczna, ale formalnie ocierała się o niesubordynację. W Dywizjonie 303 spotykała się z krytyką przełożonych. František wysłuchiwał uwag w milczeniu, stojąc na baczność, ale nie zmieniał zachowania. Polscy dowódcy, widząc jego skuteczność i żarliwość, nadali mu ostatecznie status „Gościa Jednostki”, przyznając mu pewne przywileje.
Jeszcze przed wojną temperament Františka przysparzał mu problemów. W lotnictwie czechosłowackim uchodził za niezdyscyplinowanego. W 1938 r. podczas lotu patrolowego nad Sudetami zanurkował swoim dwupłatowcem Avia B-534, by nastraszyć miejscowego Niemca, który groził kijem w kierunku przelatujących lotników. Otrzymał za to naganę.
Kolejny znany incydent miał miejsce w Paryżu. Po walkach w Polsce František dotarł do Francji później niż inni. Czechosłowaccy urzędnicy nie wykazali zrozumienia i grozili mu aresztowaniem za „spóźnienie”. W odpowiedzi František oświadczył dumnie: „Jestem Polakiem!”, powołując się na swoje polskie dokumenty. Nie chodziło mu o uniknięcie kary – chciał podkreślić gotowość do walki i identyfikację z narodem, który już zdążył poznać z bliska.
Życiorys Františka to historia buntownika, samodzielnego myśliwskiego asa o silnym charakterze. Patrząc na jego portret Orde’a, widzimy twarz poważną, skupioną, nieco zagadkową. To postać wyjątkowa dla polsko-czeskiego braterstwa broni i zasługuje na upamiętnienie po obu stronach granicy.
Zob. też: Memoriał Ku pamięci sierżanta Josefa Františka w Muzeum SP w Dęblinie
https://muzeumsp.pl/aktualnosci/ku-pamieci-sierzanta-josefa-frantiska
Zob. też: V. Miting modelarski w Muzeum SP w Dęblinie
https://muzeumsp.pl/aktualnosci/deblinskie-swieto-modelarzy-podsumowanie-v-mityngu-modelarskiego
